Kuchnia tajska… Niewyczerpany skarbiec smaków, często także tych „ognistych”! Do klasyków należą takie specjały, jak zupa Tom Yum, czy makaron Pad Thai, przyrządzany na 1001 sposobów z taką samą liczbą przeróżnych dodatków. Kuchnia tajska to także niesamowite sałatki – bogate w składniki i rozpieszczające wręcz kubki smakowe. Sałatka, którą dziś proponujemy, nie jest wprawdzie oryginalną tajską recepturą, lecz bardziej ukłonem w kierunku kuchni fusion, łączącej elementy różnych kultur.
Niemniej – z punktu widzenia Europejczyka – zasługuje jak najbardziej na miano tajskiej, już choćby z tytułu użycia tak fundamentalnych składników, jak kolendra, sos rybny, mango, papryczki chili, czy orzechy arachidowe. Ten bukiet egzotyki połączymy z dobrą, polską wołowiną, a idealny pod tym względem będzie rostbef wołowy bez kości marmurkowy z linii ofertowej MARK’S: WOŁOWINA SELEKCJONOWANA NIESEZONOWANA.
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – — – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Zapraszamy więc na prawdziwą orientalną ucztę zmysłów! Warto też pamiętać, że Tajowie raczej rzadko używają soli, a sos rybny, słony z natury, w pełni im ją zastępuje. A ponieważ sos rybny jest w naszej sałatce wręcz obowiązkowy, dlatego radzimy ostrożnie postępować z solą, by nie przedobrzyć. Uwaga, ZACZYNAMY!
Składniki:
- rostbef wołowy bez kości marmurkowy – 300 g,
- dojrzałe mango – 1 szt.,
- orzechy arachidowe (nieprażone) – 100 g,
- ogórek – 1 szt.,
- czerwona papryka – 1 szt.,
- cebula czerwona (mała) – 1 szt.,
- kolendra – 1 pęczek,
- sos rybny – 2-3 łyżki,
- sok z limonki – 2 łyżki,
- cukier trzcinowy – 1 łyżka,
- papryczki chili – 1 lub 2 (według uznania, bo są pikantne!),
- kiełki fasoli mung – 15 g,
- sól i pieprz do smaku.
Przygotowanie:
Rostbef oczywiście musi być usmażony. Najlepiej jest pokroić go w cieniutkie plastry, takie 3 do 5 mm, wówczas osiągniemy błyskawicznie pożądany poziom wysmażenia. Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju i na dużym ogniu obsmażamy plastry przez około 2 min z każdej strony, aż będą dobrze zarumienione, ale wciąż soczyste! Warto pilnować, by nam z tego skwarki nie wyszły! Po usmażeniu zdejmujemy mięso z patelni i odkładamy do wystygnięcia.
Mango, ogórka, paprykę oraz czerwoną cebulę trzeba naturalnie pokroić. Warto pokierować się przy tym względami estetycznymi. Sałatka będzie nam się pięknie prezentować, jeśli mango pokroimy w kostkę, ogórka – w cienkie plasterki, paprykę – w paski, a cebulę – w cienkie krążki (one się potem same ładnie rozwarstwią w trakcie mieszania).
Zanim przystąpimy do połączenia wszystkich składników, musimy przygotować sos. W małej miseczce mieszamy: sos rybny, sok z limonki, cukier trzcinowy oraz posiekane papryczki chili. To trzeba dość dokładnie wymieszać, aby nam się cukier rozpuścił.
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – — – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Teraz możemy przystąpić do finału!
Do dużej miski wrzucamy plastry smażonego rostbefu, pokrojone mango, ogórka, paprykę i cebulę oraz dodajemy posiekaną kolendrę. Polewamy to sosem i delikatnie mieszamy. Na koniec posypujemy sałatkę orzechami i kiełkami – dzięki temu uzyskamy charakterystyczną chrupkość i świeżość. Efekt? Wyrazisty smak z nutą egzotyki – w sam raz, by przenieść się myślami do tętniących życiem ulic Bangkoku., gdzie z każdej strony kuszą apetyczne smakołyki. Na szczęście nie musimy w tym celu pokonywać pół świata – mamy własny „kawałek Bangkoku” na talerzyku.
Jeśli ktoś uzna, że można tu coś jeszcze „dopieścić”, to oczywiście do dyspozycji jest zawsze sól oraz pieprz, ale zalecamy raczej symboliczne użycie. A jeżeli natomiast uznacie, że nasza sałatka warta jest powtórzenia, to pamiętajcie przy tym, że podstawą sukcesu jest doskonała wołowina od MARK’S!










